Wielofunkcyjna Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza w Bierutowie.

Anna Kurasiewicz

Ania Kurasiewicz: Ilu wychowanków znajduje się obecnie w Domu Dziecka w Bierutowie i w jakim są wieku?

Paweł Wolko: W chwili obecnej w placówce przebywa 50 wychowanków, w wieku od 5 do 20 lat.
Nazwa placówki to: Wielofunkcyjna Placówka Opiekuńczo – Wychowawcza w Bierutowie.

A.K: Czy istnieje jakieś ograniczenie wiekowe, powyżej którego dziecko nie może zostać adoptowane? Czy granica ta dotyczy tylko potencjalnych rodziców adopcyjnych?

P.W: Nie jesteśmy ośrodkiem adopcyjnym i adopcjami jako placówka nie zajmujemy się . Są to oddzielne procedury i za każdym razem rozpatrywane są indywidualnie. Placówka posiada jedynie wiedzę i doświadczenie w przypadku tworzenia rodzin zastępczych dla naszych wychowanków. Procedury, które dotyczą placówki, rozpoczynają się w momencie zgłoszenia się rodziny, małżeństwa, osób indywidualnych, które w pierwszej kolejności zostają rodziną zaprzyjaźnioną. Następnym etapem jest ukończenie kursu dla rodzin zastępczych ? w tej sprawie należy zgłosić się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Oleśnicy, które skieruje i opłaci taki kurs, po wstępnym przejściu przez rozmowy kwalifikacyjne z psychologami. Tutaj nie ma ograniczeń ani wiekowych, ani prawnych.

A.K: Dla ilu wychowanków udało się znaleźć dom – rodzinę zastępczą, czy też zostało adoptowanych z Pana placówki?

P.W: Niestety, jeżeli chodzi o adopcję, sprawa jest trudna. W mojej placówce bardzo rzadko dochodzi do adopcji dzieci, a ma to związek z ich uregulowaną sytuacją prawną – w chwili obecnej placówka ma zgłoszonych w Ośrodku Adopcyjnym dwoje rodzeństwa i na razie w tej sprawie nic się nie dzieje.  Zdajemy sobie sprawę, że w Polsce jest taki stereotyp adopcji, że najchętniej adoptowane jest dziecko maleńkie – noworodek, dziewczynka, blondynka o niebieskich oczach i przede wszystkim zdrowa. W tym momencie zapewne rodziny adopcyjne, które oczekują na dzieci podniosą larum, że tak wcale nie jest, że jest to nieprawdą, itp. Dlaczego więc domy małego dziecka pełne są dzieci chorych, upośledzonych intelektualnie czy ruchowo? Nasza praktyka mówi niestety co innego.

Jeżeli chodzi o placówkę, którą kieruję, o wiele lepiej wychodzi nam przekazywanie naszych
wychowanków do rodzin zastępczych lub dzieci powracają do domu rodzinnego – podejmujemy takie próby powrotu dzieci do domu rodzinnego i udaje się nam utrzymać te dzieci w tych rodzinach. Od trzech lat widzimy u nas w placówce tendencje wzrostową do krótkiego pobytu dzieci w placówce i przejście ich do rodzin zastępczych, rodzinnego domu dziecka czy powrotu do domu rodzinnego. Ma na to wpływ nastawienie kadry, wszystkich pracowników ale przede wszystkim ciężka praca psychologa, pedagoga i innych pracowników placówki.

Od kilku lat nasza placówka organizuje tzw. „Święto Pieczonego Ziemniaka”. Zapraszamy do nas
potencjalne rodziny zaprzyjaźnione, rodziny zastępcze, aby mogły poznać nasze dzieci, zobaczyć i
poobserwować je w różnych sytuacjach. Od momentu powzięcia decyzji realizacji idei rodzicielstwa
zastępczego i aktywnego organizowania tegoż, w naszej placówce widzimy tendencje wzrostową.

A.K: Czy dzieci uczęszczają do szkół publicznych poza budynkiem, czy też lekcje organizowane są w Placówce?

P.W: Wszyscy wychowankowie uczęszczają do szkół poza placówką. Dzieci uczęszczają do szkoły
podstawowej i gimnazjum na terenie Bierutowa. Inne szkoły, jak szkoła zawodowa, liceum, dzieci
wybierają również poza miejscem zamieszkania – placówka albo opłaca im internat albo dzieci
codziennie dojeżdżają do szkoły. W chwili obecnej, mamy magistrantkę na wydziale pedagogiki
Uniwersytetu Wrocławskiego – wcześniej nasi wychowankowie ukończyli prawo, bankowość oraz
teologię.

A.K: W jakim wieku dzieci opuszczają Placówkę i co wówczas się z nimi dzieje? Czy mają zapewnione jakieś wsparcie?

P.W: Generalnie wychowankowie opuszczają placówkę w wieku 18 lat. Istnieje możliwość, aby
pozostali do 24 roku życia, ale pod warunkiem, że kontynuują naukę. Dzieci odchodzą i są pod naszą
opieką przez trzy lata. Najczęściej odchodzą do domów rodzinnych, posiadając wstępną informację
o usamodzielnieniu się wychowanka. W wielu przypadkach udaje się nam, jako placówce, pozyskać
substancje mieszkaniowe (w różnym stanie) i pomóc wychowankom je wyremontować.

A.K: Czy ktoś pomaga dzieciom, poza gminą i wychowawcami? Znalazłam wpis na forum, sprzed dwóch lat, w którym grupa ludzi dobrej woli organizowała wsparcie dla Placówki.

P.W: Takie spontaniczne akcje pomocy również się zdarzają. Dosyć modne ostatnio są prezenty
podarowane nam przez młode pary, które biorą ślub i zamiast kwiatów proszą rodzinę i znajomych
aby za tę sumę kupili na przykład przybory szkolne, zabawki, książki czy inne rzeczy, które mogą
się przydać w domu dziecka i przekazują to nam. Za te wszystkie prezenty chciałbym za Państwa
pośrednictwem podziękować tym wszystkim młodym parom, ponieważ najczęściej są one
anonimowe i nie jesteśmy w żaden inny sposób w stanie im podziękować.

A.K: Jakiego wsparcia potrzebuje Dom Dziecka?

P.W: Placówka jest wspierana przez sponsorów – wydaje mi się, że nie ma w Polsce placówki,
która nie byłaby wspomagana przez sponsorów, darczyńców, jawnych – przez duże firmy, jak i tych
drobnych, anonimowych. Bez jednych i bez drugich, mówię to z przykrością, placówka nie byłaby
w stanie przetrwać na dzisiejszym rynku ani miesiąca. Każda pomoc jest dla nas cenna. Tak jak
każdy dom, wielodzietna rodzina, potrzebujemy praktycznie wszystkiego. Począwszy od materiałów
budowlanych, farby, mebli do pokoju dzieci, rzeczy do ubioru dla dzieci (odzieży zimowej, osobistej), środków czystości, wyposażenia aneksu kuchennego, z którego korzystają dzieci ?- kuchenki na prąd (w Bierutowie nie ma gazu ziemnego), zmywarki, kompletu garnków. Przydałaby się wymiana serwisu obiadowego dzieci, doposażenie świetlicy w książki i komputery, wyposażenie świetlicy sportowej – dzięki sponsorom udało się ją wyremontować i w podstawowe rzeczy wyposażyć. Przydałaby się wymiana kołder i poduszek dzieci, pościeli, kocy. Można byłoby pomyśleć i doposażyć świetlicę w sprzęt grający, sprzęt sportowy, sprzęt edukacyjny ? gry, zabawki edukacyjne itp. O wiele więcej środków przeznaczonych na sport i turystykę mogło by skutkować np. organizowaniem wycieczek krajoznawczych dla dzieci młodszych, dostosowanych do ich wieku i potrzeb, wyjazdy biwakowe 1- 2-dniowe blisko domu; zwiększone środki przydałyby się na korepetycje. Wyposażenie biblioteki w książki, komputery, na pewno przydałoby się więcej środków finansowych na żywienie (nasza stawka do niedawna była 7,60zł, obecnie wynosi 9,80zł), zwiększone środki przydałoby się również przeznaczyć na higienę -lepsze środki czystości, proszki, pasty do zębów, może nawet jakieś kosmetyki dla dzieci – dezodorant, szminka bezbarwna do ust, itp.

A.K: Czy budynek Domu dziecka wymaga remontu, jakiś nakładów finansowych? Jeżeli tak, to jakich?

P.W: Placówka posiada dwa budynki mieszkalne i mieszkanie 5-pokojowe w Oleśnicy. Potrzeby
jak w każdym domu, gdzie napraw wymaga elewacja budynku, przydałoby się ją pomalować,
jest w okropnym stanie. Potrzeba remontu pomieszczeń dzieci, wymiany mebli, łóżek do spania,
wyposażenia świetlic. W chwili obecnej mamy 4 priorytetowe rzeczy, na które szukamy sponsorów,
którzy pomogą nam te rzeczy zrealizować:

1. ogrodzenie domu dziecka ? koszt ok. 90 000zł
2. pomalowanie elewacji budynku pogotowia opiekuńczego – 120 000zł
3. utwardzenie powierzchni na terenie domu dziecka – 65 000zł
4. remont poddasza budynku domu dziecka i wydzielenie tam pomieszczeń dla psychologa -
prowadzenie zajęć przez pedagoga – logopedę, stworzenie z prawdziwego zdarzenia biblioteki ze
współczesnymi książkami i pracownią komputerową – 200 000zł

Dla niektórych rzeczy mamy już potwierdzenie od potencjalnych sponsorów, że część środków
finansowych mamy zagwarantowane, jednak wciąż dużo nam brakuje, każdego kto może nam pomóc
proszę w imieniu swoich dzieci o taką pomoc.

Tak jak każdy Dom mamy swoje troski i radości. Nasze troski – niestety – skupiają się na sprawach
finansowych. Staramy się aby dzieci odczuwały tylko radości, pozostawiając troski nam, dorosłym.
Tym bardziej wdzięczni jesteśmy z każdej ofiarowanej nam pomocy.

Każdy prezent sprawia dzieciakom wiele radości i utwierdza ich w przekonaniu, że nie są dziećmi
gorszymi czy innymi, tylko z powodu rożnych zawirowań znalazły się w trochę innym Domu niż
rodzinny. Próba stworzenia normalnego Domu dla moich dzieci nie powiodłaby się, gdyby nie ludzie
dobrej woli. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za wszelką pomoc.

Informacja dotycząca wpłat finansowych dla Wielofunkcyjnej Placówki Opiekuńczo -Wychowawczej w Bierutowie
Bank Spółdzielczy Oleśnica O/Bierutów
49 9584 1018 2002 0200 4109 0005

Anna Kurasiewicz  – współtwórczyni „Adremidy”.  Absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Miłośniczka psychologii, astrologii, tarota. Ukończyła kurs metody reiki II stopnia. Autorka mandali o działaniu terapeutycznym. Uważa, że aby zmienić swój świat, wystarczy spojrzeć na niego innymi oczyma. Jej motto: Nie możesz człowieka nauczyć niczego, możesz mu tylko pomóc odnaleźć to, co ma w sobie
www.aniakurasiewicz.pl

468 ad